Jak uniknąć moralniaka?
Wszyscy hmm... no prawie wszyscy znają taką sytuację, że budzą się nazajutrz rano i widzą obok siebie kompletnie obcą osobę. I co wtedy? Wyrzuty sumienia, panika i obraz konsekwencji jakie z tego wynikną.

Moralniak dopada także na tle zawodowym. Zwłaszcza w dziedzinie pozycjonowania. Konsekwencje tych działań bywają bardzo bolesne. Samo pozycjonowanie jest dziedziną dość kontrowersyjną i wielu userów ma wątpliwości, czy to w ogóle etyczne. I właśnie z takich powodów zaczęły powstawać przepisy regulujące prawidłowe zachowania pozycjonerów. Jednym z nich jest Kodeks Etyczny SEO określający standardy działań prowadzonych przez pozycjonerów. W Polsce taki dokument został stworzony przez Internet Advertising Bureau Polska.

Czy łatwo wykryć łamanie zasad? Czy jest coś na obraz i podobieństwo płomiennie rudego włosa zdradzającego noc spędzoną
z jego właścicielką?

Tak naprawdę już same rozbudowane algorytmy wyszukiwarek pilnują i karzą tych, którzy z zasadami się nie liczą. Najpotężniejszą z nich posiada wyszukiwarka Google. Jej algorytm jest na tyle rozwinięty, że ciężko przewidzieć jakiekolwiek działania. Fakt, można wpłynąć na pozycję strony w Google, ale nie zawsze jest to zmiana, jakiej się oczekuje.
Krótko mówiąc: łatwo przesadzić. A wtedy żadnej taryfy ulgowej. W skutek tego Google nakłada bana na witrynę albo pozycja strony spada o kilkadziesiąt miejsc w dół.

Przyjrzyjmy się zatem po kolei wszystkim torturom, jakim Google poddaje strony za niesubordynowane posunięcia.

A więc po pierwsze - ban

To zdecydowanie najwyższy wymiar kary jaki może spotkać webmastera. Najczęściej skazywane są na niego witryny, w których zamaskowane są linki lub te, które wypuszczają do sieci setki subdomen. Na pocieszenie można tylko dodać, że ban nie jest równoznaczny z dożywociem. Dla skruszonych i nawróconych geeków jest akt ułaskawienia: po usunięciu wszystkich nieuczciwych haczyków na stronie google maps można wypełnić formularz request for re-inclusion. Jednak za czas reakcji Googla nie odpowiadamy!

Po drugie – sandbox

To nieco lżejsza kara nakładana zwykle na niedoświadczonych pozycjonerów, którzy - za wcześnie szczytują. Głównym winowajcą jest tu anchor - tekst pod którym kryją się linki do strony. Kara, spadek w wynikach wyszukiwania, trwa od 3 do 12 miesięcy. W takiej sytuacji najważniejsze to nie przestawać linkować, jednak nieco zmniejszyć zapał w tej materii.

Po trzecie - *Paragraf 31*

To stosunkowo nowy paragraf w googlowym kodeksie karnym. Jest on przyznawany jako forma ostrzeżenia głównie dla stron wielotematycznych, które mają wysokie pozycje przy dużej liczbie słów kluczowych. Powoduje on, że strona spada w wynikach niżej o 30 pozycji lądując na 31. Filtr ten występuje w różnych wersjach - może to być paragraf 31, a także 51, 101, jak i każda inna okrągła liczba plus 1.

Po czwarte - /Fresh Site Bonus/

To właściwie na marginesie dyskursu etycznego w paradygmacie google inc. :P

Fresh Site Bonus to rodzaj taryfy ulgowej, jaką dostają nowe strony. Powoduje, że witryny-debiutanci - lądują na wysokich lokatach w wynikach, żeby po kilku miesiącach przeżyć gorzkie rozczarowanie – nagły spadek na dalekie miejsca.

Na koniec zostaje jeszcze /Duplicate Content/

Filtr, który nieco oczyszcza wyniki wyszukiwania wykluczając witryny powielające kontent. W przypadku zbieżnej treści strona, która ją opublikowała wypada z wyników lub zostaje przekierowana do Supplemental Index czyli miejsc, z których wyniki pojawiają się dopiero po małej ilości wyszukań na daną frazę.

Oczywiście istnieją jeszcze inne filtry, które pomagają Googlom pilnować prawomyślności. Jednak przy takiej liczbie stron,
a przypomnijmy Google zindeksował już ich...... miliardy, to niemożliwe.

Cyber-Obyczajówką jest międzynarodowa organizacja W3C, wyznacza standardy, którymi podążać powinni użytkownicy sieci. Powstało już ponad 90 zasad prawidłowej kooperacji w sieci, z którymi muszą się liczyć firmy.

Komentarze

Brak Komentarzy